Świadectwo z 25 sierpnia 2018 r.

Moje Świadectwo

Dzień 25.08.2018 r., sobota, rozpoczął się jak każdy inny. Przebywaliśmy z mężem w Karpaczu. Rano odmówiliśmy codzienną modlitwę do Przenajdroższej Krwi Jezusa Chrystusa i w Różańcu Zawierzenia Ojca Dolindo zawierzyliśmy naszą rodzinę i nas samych Matce Bożej i Panu Jezusowi. Spakowaliśmy bagaże i ruszyliśmy do domu. Za Wrocławiem dostaliśmy telefon od córki, że nasz trzydziestoletni syn Adaś jest nieprzytomny i w bardzo ciężkim stanie został przewieziony do Instytutu Kardiologii w Aninie. Dla nas cios prosto w serce – przecież był zdrowy, młody, miał trzyletniego synka, a za dwa tygodnie miał zostać ponownie ojcem. Nie pamiętam jak dojechaliśmy do Anina, modliliśmy się z mężem przez całą drogę. W głowie miałam jedną myśl, by jak najwięcej ludzi modliło się w intencji mojego syna. Gdy zobaczyliśmy go w szpitalu, pod tą całą specjalistyczną aparaturą, a Pani profesor zajmująca się nim powiedziała, że została nam tylko modlitwa, bo oni zrobili już wszystko, co w ich mocy, a jeśli syn odzyska przytomność najprawdopodobniej będzie rośliną, wiedziałam, że tylko On, mój Pan i Bóg może mu pomóc. Stojąc nad moim synem, za którego pracowały aparaty, zawierzyłam go, przez Niepokalane Serce Maryi, Panu Jezusowi. Powiedziałam „Panie Jezu, jeżeli taka jest Twoja wola i jest on Tobie potrzebny, weź go, ale jeżeli możesz, to zwróć go jego dzieciom”. Pogodziłam się całkowicie z Jego wolą, oddałam go Jemu. Wróciliśmy z mężem nad ranem do domu. W niedzielę rano z całą rodziną i znajomymi, w Sanktuarium Świętej Rodziny w Wyszkowie modliliśmy się na Mszy Świętej w intencji syna, o jego powrót do zdrowia. Gdy wyszliśmy z kościoła zadzwoniła synowa, że Adam właśnie przed chwilą odzyskał przytomność. Pojechaliśmy do Instytutu. Już wtedy wiedziałam, że Pan mnie nie opuścił, że mnie wysłuchał. Od poniedziałku, codziennie, odprawiały się Msze Święte w intencji naszego syna. W poniedziałek moja siostra zadzwoniła i powiedziała mi o Jerychu Różańcowym do Św. Rocha . Nigdy o  nim nie słyszałam. Zaczęliśmy się modlić wraz z mężem o godzinie 15.00 przy łóżku naszego syna. W każdej godzinie modliło się bardzo dużo ludzi – rodzina, znajomi i uczestnicy Jerycha. Stan naszego syna podczas tej 24 godzinnej modlitwy, z godziny na godzinę bardzo się poprawiał. Lekarze byli zaskoczeni, ale i bardzo zadowoleni – wiedzieli, że to nie jest tylko ich zasługa. Późnym wieczorem w poniedziałek wróciły wszystkie funkcje życiowe, odłączono synowi prawie wszystkie aparaty oprócz jednego, kontrolującego pracę serca. Było coraz lepiej – tak dobrze, że we wtorek zdecydowano postawić Adama na nogi i pozwolić na krótki spacer. TO BYŁ CUD. Lekarze byli i są zdziwieni. Pani profesor powiedziała, że pacjenci po zatrzymaniu akcji serca, przy najlepszych rokowaniach, nawet po trzech miesiącach leczenia są w gorszym stanie, niż nasz syn po trzech dniach pobytu w szpitalu. Gdy kończyliśmy o 15.00 we wtorek Jerycho Różańcowe do Św. Rocha, wiedziałam że będzie dobrze, że Św. Roch skutecznie wstawił się za nami. Nasz syn mówił, uśmiechał się, poznawał nas, mógł chodzić. Wiem, że tylko z Panem wszystko jest możliwe, trzeba tylko zaufać i zawierzyć Jemu całkowicie, bez warunków i zastrzeżeń. Poddać się Jego woli, pozwolić Mu działać. Gdy wieczorem córka zaczęła mi opowiadać, co się stało Adamowi, że upadł w sklepie, reanimował go chłopak pracujący w Straży Pożarnej, że karetka przyjechała w ciągu 5 minut, że na SOR w wyszkowskim szpitalu był akurat lekarz kardiolog z Anina, który przyjeżdża tu na dyżur tylko raz w miesiącu na kilka godzin, i to on przewiózł syna do Instytutu, jeszcze bardziej upewniłam się w tym ,że będzie dobrze. Mój syn będzie żył, bo w życiu nie ma przypadków, wszystko dzieje się po coś. Bóg doświadcza nas w różny sposób, ale w trudnych chwilach stawia na naszej drodze odpowiednich ludzi. 

10 września 2018 r. synowa urodziła śliczną córeczkę a 13 września cała trójka wróciła do domu. Płakaliśmy wszyscy i dziękowaliśmy Bogu, że nasz syn może cieszyć się swoją rodziną a oni nim. 

Rok po tym dramatycznym wydarzeniu nasz syn jest w pełni sprawnym młodym człowiekiem.

Jezu, Ufam Tobie! Święty Rochu wstawiaj się za nami!

                                                                                   Joanna


Opublikowano

w

przez

Tagi: