Świadectwo z 17 kwietnia 2020 r.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.

     Nazywam się Bożena Tyszkiewicz. W Jerychu Św. Rocha jestem od samego początku. Pani Marysia zaproponowała mi w grudniu 2017 roku modlitwę w Jerychu różańcowym w intencji o uzdrowienie księdza proboszcza Cezarego. Chętnie podjęłam modlitwę ponieważ modlitwa różańcowa jest i była dla mnie bardzo ważna. Zawsze w trudnych chwilach mojego życia modliłam się na różańcu. Modlitwa ta przynosi mi wewnętrzny spokój i wierzę, ze Matka Najświętsza pomoże mi wyprosić potrzebne łaski i rozwiązać najbardziej skomplikowane sprawy. Wierzę w moc modlitwy różańcowej w intencji osób, które potrzebują wstawiennictwa Matki Bożej u swojego syna Jezusa Chrystusa.

      W dniu  dzisiejszym chciałabym podzielić się świadectwem potęgi modlitwy Koronka do Miłosierdzia Bożego i modlitwy za wstawiennictwem Św. Rocha.

     Z koronką do Miłosierdzia Bożego po raz pierwszy zetknęłam się w 1993 roku, kiedy to zachorował mój 3 letni synek na zespół nerczycowy. Był leczony w Centrum Zdrowia Dziecka. Przewieziono nas w nocy ze szpitala w Wyszkowie, ponieważ w tym szpitalu nie było nefrologa. Rano poszłam do lekarza prowadzącego aby uzyskać jakieś informacje na temat choroby i rokowań. Lekarz powiedział, ze przyczyna choroby nie jest znana a co do rokowań jest za wcześnie, że leczenie jest bardzo trudne i długie a w najlepszym wypadku pierwsza hospitalizacja trwa kilka tygodni. Nawroty są bardzo częste co może doprowadzić do niewydolności nerek a co za tym idzie dializy a nawet przeszczep nerek. Rozpłakałam się  bo nie wiedziałam czy sobie z tym wszystkim poradzę. W domu zostało troje małych dzieci a ja nie wyobrażałam sobie zostawić małego dziecka samego na kilka tygodni w szpitalu. Ne mogłam  również pozwolić sobie na tak długi pobyt w szpitalu. Musiałam pracować i zająć się  pozostałymi w domu dziećmi ponieważ mąż z jednej pensji nie był  w stanie sam utrzymać 6- osobowej rodziny. Po powrocie od lekarza w szybie w sali

w której przebywało moje dziecko zobaczyłam obrazek Jezusa Miłosiernego, którego wcześniej nie  zauważyłam. Wzięłam go do reki a na odwrocie była Koronka do Miłosierdzia Bożego i dopisek „ Módl się do Niego a na pewno ci pomoże”.Zapewne napisała  to matka , która wcześniej była tam z chorym dzieckiem. Przylgnęłam do tej modlitwy, odmawiałam ją  na zmianę z różańcem.  Po tygodniu pobytu w szpitalu lekarz powiedział, że leczenie przebiega bardzo dobrze i jeżeli dziecko zacznie brać tabletki doustnie będziemy mogli  wyjść do domu . Było to bardzo trudne ponieważ tak małe dziecko musiało przyjmować  jednorazowo 14 tabletek . Znów się modliłam , udało się i znalazłam  sposób aby podać mojemu dziecku tak duża ilość leków. Po dziesięciu dniach lekarz poinformował mnie że jest duża  poprawa, wyniki są prawidłowe i możemy wyjść do domu. Zaznaczył jednak, że  muszę mieć świadomość częstego wykonywania badań laboratoryjnych i częstych wizyt kontrolnych w Warszawie. Dziękowałam Jezusowi Miłosiernemu i Matce Najświętszej za pomoc. W ciągu roku jeszcze tylko raz mój syn  przebywał w szpitalu. Rok później ksiądz proboszcz Andrzej Niesłuchowski zorganizował pieszą pielgrzymkę w przeddzień

odpustu Św. Rocha w Sadykrzu. Przybliżył nam postać Świętego, mówił o uzdrowieniach za jego przyczyną. Wzięłam mojego synka  na ręce i zaniosłam do Św. Rocha,  aby błagać go o zdrowie dla mojego dziecka. Mój syn nie wyzdrowiał od razu ale nawroty choroby były coraz rzadsze , leczony był ambulatoryjnie więc  kolejne pobyty w szpitalu  nie były już konieczne . Od tej pory co roku cała rodziną byliśmy na Mszy odpustowej ku czci Św. Rocha a ja w przeddzień odpustu chodziłam pieszo aby modlić się i dziękować Św. Rochowi za pomoc.

Po raz drugi Św. Roch pomógł mi kiedy po  zabiegu operacyjnym w szpitalu w Pułtusku na skutek błędu lekarskiego doszło do niewydolności nerki, która przestała pracować. Zachorowałam wtedy na sepsę i w ciężkim stanie z wysoka gorączka i niedokrwistością dużego stopnia przewieziono mnie do szpitala w Ciechanowie. Było to w piątek po południu a w niedzielę był odpust w Sadykrzu ku czci Św. Rocha. Mój mąż z ósemka dzieci gdzie najmłodsze miało 2 latka poszedł na ten odpust aby prosić Św. Rocha o zdrowie dla mnie. Mąż i starsze dzieci przystąpiły do spowiedzi i  komunii Świętej. Święty Roch odwzajemnił się im za ich szczerą modlitwę bo kiedy mój mąż przyjechał do mnie tego dnia w odwiedziny czułam się już bardzo  dobrze jakbym nigdy nie była chora. Po pobraniu krwi moje wyniki były na tyle dobre a stan zapalny się cofnął, że po 10 dniach zostałam wypisana do domu.  Oczywiście nerka nie pracowała prawidłowo. Zrobiono mi nefrostomię i mocz spływał na zewnątrz do worka. Czekała mnie kolejna operacja udrożnienia moczowodu.

Nie było to to jednak dla mnie straszne, ważne że żyłam i że mogłam wrócić do domu  i do rodziny.

Zaraz w niedzielę poszłam na Mszę Świętą do kościoła by podziękować za odzyskane zdrowie.

Do szpitala miałam się zgłosić z końcem listopada  celem zakwalifikowania do zabiegu.  W przeddzień wizyty zauważyłam,że do worka nie spływa mocz. Wystraszyłam się ,że nerka znów przestała pracować. Modliłam się przez cała noc i nie mogłam się doczekać rana. Na wizycie lekarz

po wykonaniu USG stwierdził, że jestem zdrowa a nerka podjęła prawidłową pracę. Moczowód udrożnił się a planowana operacja nie jest już konieczna. Dodał również, że to co mi się przydarzyło jest raczej  niemożliwe i wskazując na wiszący na ścianie krzyż stwierdził ,że „muszę mieć tam dobre układy”

Do dziś  czuję opiekę Jezusa Miłosiernego i Matki Najświętszej i dziękuję im za to w codziennej modlitwie. Dziękując Św. Rochowi staram się  uczestniczyć we wszystkich nabożeństwach ku czci Św. Rocha  a za jego wstawiennictwem modlić się o potrzebne łaski dla innych, którzy potrzebują. jego wsparcia w różnych potrzebach.

   Nie wyobrażam sobie  nie uczestniczyć w niedzielnej Mszy Świętej, mam potrzebę podziękować Bogu za szczęśliwie przeżyty tydzień oraz za moja cudowna rodzinę.

                                                                                                                                                                                                            Bożena


Opublikowano

w

przez

Tagi: